Wielkanoc w Meksyku

easter-g9406393bb_1920

Wielkanoc w Meksyku to wydarzenie wychodzące poza skalę wyobraźni przeciętnego Europejczyka. Czas świętowania dzieli się na dwa okresy. Pierwszy Wielki tydzień, czyli Semana Santa, a drugi tydzień rezurekcyjny, czyli Pascua. Pierwszy z założenia ma być czasem smutku , a drugi radości. Bywa różnie. Przeważnie radość nie opuszcza Meksykanów i przybyłych na wakacje Gringos.

Wszystko zaczyna się od Niedzieli Palmowej. Tam rolę palmy odgrywa prawdziwa palma, która po mszy wraca do domu i jest stawiana za drzwiami w celu chronienia domu i domowników. Oczywiście nie jest ona wyrzucana. Tradycja nakazuje,  aby później została spalona, a popiół z niej został wykorzystany podczas Środy Popielcowej.

Wielkanoc to czas prawdziwej fiesty, jednej z największych i najważniejszych w Meksyku. W tym czasie dzieci mają 14 -dniową przerwę od nauki. Często też ich rodzice również biorą urlop aby świętować wspólnie.

Próżno szukać ozdób, które kojarzą nam się z Wielkanocą. Nie znajdziemy zajączków ani kolorowych jajek. Znajdziemy za to stragany z meksykańskimi przekąskami, spotkamy się z kowbojami, którzy chętnie pochwalą się swoimi umiejętnościami, np.  posługiwania się lassem, ujeżdżania koni czy łapania i krępowania bydła. To wszystko co prezentują nosi krótką nazwę „la charreada”

Wieczorem można podziwiać kolorowe lampiony puszczane „do nieba” i fascynujące fajerwerki. Nie brakuje śmiechu, alkoholu i zabawy. Przyznacie, że nietypowo jak na  Wielki Tydzień. Wielki Czwartek i Piątek Meksykanie spędzają przeróżnie. Ci, którzy nie podchodzą do świąt zbyt tradycyjnie  wyjeżdżają na słoneczne plaże delektować się słońcem, zabawą i wypoczynkiem. Pozostali biorą udział w drogach krzyżowych odbywających się na ulicach miast. Jednak meksykańskie drogi krzyżowe nie przypominają tych, do których my jesteśmy przyzwyczajeni. Tutaj to wielkie teatralne przedstawienie. Tak śmiało można powiedzieć, bo męka Chrystusa przedstawiana jest  bardzo wiernie i dosłownie. Uczestnicy są odpowiedni ucharakteryzowani, a czasem nawet krwawe rany  osoby odgrywającej rolę  Chrystusa są prawdziwe. Można zatem powiedzieć, że słowo PASJA sięga tu korzeni.

Dobór osoby odgrywającej rolę Chrystusa nie jest łatwy. Kandydat musi mieć odpowiedni wygląd zewnętrzny, nieskazitelną moralność i odpowiednią tężyznę fizyczną, zwłaszcza, że krzyż waży ok. sto kilogramów i trzeba go nieść, a raczej ciągnąć za sobą. Na szczęście wybrańca nie przykuwają gwoździami do krzyża, jak na Filipinach, ale i tak jest dosyć realistycznie. Oczywiście po ściągnięciu aktora z krzyża wszyscy, jak przystało na współczesnych posiadaczy telefonów chcą sobie zrobić selfie, ale trzeba ustawić się w kolejce…

Cisza, która towarzyszyła procesji przechodzi w tłumult , a potem wszystko wraca do normy. U nich sobota to jak u nas poniedziałek. Jest na mokro. W wielu miejscach pali się kukły symbolizujące Judasza. W poniedziałek Meksykanie wracają do pracy.

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on pinterest
Pinterest