Meksykańskie Ostatki

Projekt bez tytułu (1)

Skąd wziął się karnawał? Gdzie szukać jego korzeni? To trudne pytanie. Ale spróbujmy się z nim zmierzyć.

Historycy doszukują się powiązań z starożytną Grecją, gdzie w lutym w czasie pełni księżyca odbywało się święto na cześć Dionizosa, nazwane Antesterie. Nazwa pochodzi od miesiąca, w którym to wydarzenie się odbywało, czyli Antesterion – drugi miesiąc w kalendarzu. Trzy dni uczty nazywano Pithoigia (otwarcie beczki), Choës (wylewanie, kojarzy się jednoznacznie) i Chytroi (garnki). Otwierano wtedy beczki z młodym winem i … działo się.

W starożytnym Rzymie w dniu 21 lutego obchodzono święto ku czci duchów zmarłych przodków, zwane Feralia (takie wiosenne zaduszki). Nie stroniono od wina, zabaw, kolorowych i wesołych pochodów. Dzięki rzymskiej dominacji w basenie Morza Śródziemnego zwyczaje przenosiły się na tereny obecnej Hiszpanii, Portugalii i Francji przybierając nazwę Carnaval. Jeśli szukać pochodzenia nazwy to nasuwają się słowa: „carne avaler” –  połykać mięso, „carne lavamen” – z mięsa się oczyszczać, czy już bardzo blisko brzmiące „carne vale” – żegnaj mięso. I tu już zaczyna się wszystko składać w całość. Okres karnawału to huczne pożegnanie mięsa oraz przygotowanie się na czas Wielkiego Postu.

Oczywiście największy, najbardziej hucznie obchodzony, najbardziej kolorowy na świecie to ten w Rio de Janerio, ale drugi co do wielkości to ten obchodzony w meksykańskim porcie Veracruz. Carnaval trwa tutaj tylko, albo aż, 9 dni, a jego intensywność jest imponująca. Zabawa trwa dzień i noc, można powiedzieć nieprzerwanie. Zaczyna się od ceremonii spalenia złego humoru – Quema del Mal Humor. Ale jak to się robi w Veracruz?

Jak to zrobić ? Najpierw zły humor należy spersonifikować. Przeważnie w tym celu wybiera się jakiegoś polityka, celebrytę lub  inną znaną, ale nie lubianą osobę. Całe widowisko wzbogacone jest imponującymi fajerwerkami. Swoją drogą ciekawe kto w tym roku w naszym kraju zostałby nominowany do spalenia? Sam widzę kilku kandydatów…

Pierwsza kolorowa, roztańczona parada odbywa się w karnawałową sobotę, a ostatnia we wtorek. Tysiące osób śpiewa, tańczy i jest podziwianych przez ludność miejscową oraz turystów. To wielka meksykańska fiesta. Jej finał jest również symboliczny i kończy się pogrzebem Juana Carnavala podczas, którego odczytywany jest jego testament. Są to przeważnie sarkastyczne uwagi odnoszące się do meksykańskiej elity rządzącej. Po tak spektakularnym świętowaniu przychodzi czas wyciszenia i zadumy, czyli Wielki Post.

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on pinterest
Pinterest